logotype

J+D=WNM

Mechanizm wyparcia pozwala na zachowania spójności osobowości i jakiegoś poczucia bezpieczeństwa.

Jak kogoś to interesuje – niech poszuka sobie w internetach informacji. To nie miejsce i nie czas na psychologiczne bełkoty.

Wyobraźmy sobie sytuację (tyle lubimy sobie wyobrażać):

Jest sobie facet, wychowywany w konserwatywnym środowisku. Lata są 80, on działa w opozycji. Tam spotyka drugiego, podobnie wychowanego faceta. Bohaterowie tej opowieści nawzajem sobie imponują, wzbudzając w sobie zazdrość pomieszaną z zachwytem. Jeden z inteligenckiego Żoliborza, drugi z Trójmiasta. Jeden intelektualista, drugi bywał robotnikiem i nie odmawiał różnych używek. Do tego łączy ich wspólny cel i poczucie niepewności.

Rodzi się – dla obu zakazane – uczucie.

Uczucie, które będą tłumić w sobie przez wiele lat, uczucie, które nigdy nie ucichło. Fascynacja, która przerodzi się w nienawiść.

Otaczają się podobnymi sobie ludźmi, każdy zafascynowany swoim wodzem i podświadomie wyczuwający zagrożenie ze strony oponentów.

Tak się zdarza w życiu.

Podobno.

Add a comment

NIE|DO|GADANIE

 

Na wsi nie zajmujemy się polityką. Na wsi chodzi o to, żeby się dogadać. Bo jak wójt gminy ma kasę na wybudowanie w ciągu roku kilometra drogi, to musi się naprawdę zastanowić, gdzie ten asfalt kłaść. I dobrze uzasadnić swoją decyzję. Inaczej ludzie nie ukłonią mu się na ulicy, nie usiądą koło niego w kościele i nie wypiją z nim piwa. Jasna i klarowna relacja władza-elektorat.

Chyba właśnie o to w tym wszystkim chodzi. O jakikolwiek kontakt z, potencjalnym, „wyborcą”(to jest w ogóle zabawne, że rzadko używa się określenia „obywatel” - częściej jesteśmy „wyborcami”, teraz to nawet mitycznymi „internautami”). Nie, nie wyobrażam sobie, że premier będzie chodził na bazarek, lub przesiadywał na fejsie, wsłuchując się w „głosy ulicy”, ale powinien mieć w swoim otoczeniu kogoś, kto wyjaśni mu o co kaman.

Bo kwestię ACTA przegrali głównie dlatego, że nie rozumieją poetyki sieci.

Ja też coraz rzadziej ją rozumiem, a Internet jest w moim życiu obecny parę długich lat. Były jednak czasy bez sieci, czasy, których nie znają dzisiejsi 17, 18 latkowie, którzy najgłośniej protestują. Bo dla nich to zamach na ich środowisko naturalne.

Krótka piłka: Pokolenie naszych rodziców (do którego należy większość rządu) korzysta z sieci jak z telewizora: jest strona (kanał) z wiadomościami, pocztą, śmiesznymi filmami etc. Utknęli na pierwszym Internecie i chcą go ogarnąć tak, jak ogarnia się stacje telewizyjne.

Dla dzieciaków nie ma telewizji. Nie ma jednej wiadomości. Każdy nius, który trafi do odbiorców jest czytany na kilkunastu różnych stronach, na każdej z nich pojawiają się komentarze i reakcje. To wszystko w głowie zaczyna tworzyć indywidualny obraz i pogląd. Dla każdego trochę inny. I wydawało się, że tak ogromy pluralizm poglądów doprowadzi do całkowitego rozbicia społeczności – sprawa ACTA pokazała, że mimo wszystko sieciaki potrafią znaleźć wspólny mianownik i, jak trzeba, zjednoczyć się pod flagami biało-klubowo-czarno-czerwonymi.

I tak sobie myślę, że członkowie rządu, oglądając transmisje z protestów ciągle nie rozumieją, co się dzieje: patrzą na dzieciaki ze śmiesznymi transparentami (np. Troll Face, czy kot „Co ja pacze?”), wykrzykujące hasła „Daj kamjenie”. I ciągle myślą, że to happening.

To błąd, panie premierze.

Twoi przeciwnicy (bo chyba tak to można już nazwać?) mają własny język. Język, którego nie rozumiecie. I hasło „Bede grau w gre” nie jest deklaracją „jak spędzę sylwestra”. Jest upewnieniem się, że jesteśmy z tej samej grupy.

Ci co wiedzą, że na sylwestra najlepszy jest Tomp Rajder są po jednej stronie, kolesie kasujący komentarze – po drugiej.

 

PS.

Śmieszne jest, kiedy kolejni posłowie starają się przypodobać potencjalnym wyborcom, zakładając maski Guya Fawkesa lub opowiadając, że nie wiedzieli za czym głosują w PE.

Add a comment

sex tak, wypaczenia nie! |

Księdzu nie jest łatwo. Nagrabić sobie nie jest łatwo. Bo ludzie to jednak są pełni zrozumienia i wyrozumiałości. Zresztą wiadomo-kto podskoczy księdzu. Nawet jeżeli wymyśli sobie dożynki na przełomie września i października, zarządzając jednocześnie (i precyzując, która wieś jakie dobra ma dostarczyć), że poświęcone będą określone produkty - głównie letnie owoce.

Duchowny nie musi przecież mieć kontaktu z realem, on żyje w świecie innym-świecie świętości i transcendencji (wyczuwanej  raczej intuicyjnie, a nie definiowanej). Poza tym, ksiądz jest uczony - co chętnie podkreśla [-->"wspomnieniowo"]. Uczona jest również jego córka, w końcu nie bez powodu otrzymała posadę nauczycielki w lokalnej szkole. Powinien mieć również syna aptekarza - obsadziliby wtedy całą lokalną elitę (To nie moja obserwacja, niestety. Jarosławowi T. wielce za nią dziękuję!).

I nikomu to nie przeszkadza, córka ma lat prawie trzydzieści, błąd młodości, ksiądz, nie ksiądz, a facet musi się wyszumieć. Właśnie. Facet. A nie jakiś, za przeproszeniem, pedał. Bo wszystko byłoby ok, dopóki ksiądz podczas nauk przedmałżeńskich nie zaczął dobierać się do pana młodego (pannę młodą wyprosił wcześniej z pokoju).

Zawrzało.

Umiarkowanie, oczywiście, bo to jednak ksiądz. 

PS.

Kończąc temat księdza - ma on ciekawy system pobierania cołaski pogrzebowej:

Przed wizytą u księdza, należy udać się do lokalnego kamieniarza, który wycenia zamówioną płytę nagrobną. Z wyceną  idziemy do księdza, który pobiera 15% kwoty.

No chyba, że rodzina jest mniej zamożna i zamówi grób ziemny. Wtedy ksiądz stwierdza, że 15% to mało, weźmiemy 20.

 

Add a comment

nudy |

Właściciel drogi, po której jadę ma obowiązek kontrolować, czy aby nie jadę pod wpływem alkoholu. Jeżeli podejrzewa, że taka sytuacja ma miejsce - ma obowiązek powiadomić policję. Ta zarekwiruje mi samochód i będzie miała kilka miesięcy na zbadanie, czy aby nie byłem tego dnia pijaniutki.

Mniej więcej takie założenia przyświecają międzynarodowemu porozumieniu ACTA. Stanowisko polskiego rządu jest takie, że ustalenie ostatecznego kształtu tego porozumienia jest sukcesem polskiej prezydencji. W takim razie - lot Apollo 13 był ogromnym sukcesem astronautyki. 

Jak sołtysowi zachorowała krowa, to nie ubił całego stada na wszelki wypadek (lub przy okazji). Nie zaczął również  bez przerwy obserwować wszystkich stad w okolicy (nie zrzucił tego obowiązku również na swojego kota). 

I tak szczerze, z ręką na sercu: kto z nas nie podesłał znajomemu mp3? Albo nie obejrzał filmu na megavideo?

Będzie metafora (bo mnie naszło):

Idę sobie na ryby. Mam ogromny apetyt na szczupaka (nazwa przykładowa, nie wiem jak szczupak smakuje, ryb nie lubię). Śmigam nad jeziorko i stają przede mną dwie opcje:

  • siadam z wędką i cierpliwie czekam, aż szczupak się złapie,
  • wpieprzam do jeziora 6546546416454646416 kg dynamitu i z wybieram sobie szczupaka (zdejmując go pewnie z okolicznego drzewa)

 I o to mi chodzi.

PS. Nie odnośnie ACTA, ale w ogóle piractwa:

Skoro Megavideo/Megaupload zarobiło takie grube miliony dolarów, to dlaczego nie mogły ich zarobić koncerny, będące właścicielami praw do zamieszczanych tam materiałów? Dlaczego sami nie zmajstrowali takiego serwisu/serwisów? Takich, w których mógłbym obejrzeć film/serial całkiem legalnie. Bo jak widać takie - pozornie darmowe - udostępnianie plików jest jednak opłacalne...

 

Nie wiem, nie znam się. Dobrze, że kozy zdrowe, bo musiałbym wieś spalić. 

 

PPS.

Tłumaczenie porozumienia ACTA 

 

Add a comment

Opona, a sprawa Polska|

No bo co? Taka opona, wiadomo - do traktora, albo samochodu (można też do roweru, ale nie o tym). Pojeździ się, pojeździ, bieżnik się zetrze, albo przebije (taka traktorowa to chyba na minie przeciwczołgowej) i - wydawać by się mogło: DUPA!

 Wcale nie dupa.

Opona, bo wypełnieniu swojej podstawowej misji może zostać:

a) Pochodnią rewolucji (dopóki przywódca tejże się nie powiesi),

b) ważnym elementem ogniska w noc świętojańską (oryginalnie były do niego wrzucane smoliste drzewa, ale kto by teraz drzewo marnował...A opona się ładnie dymi.),

c) elementem zwykłego ogniska, 

d) bardzo wydajnym materiałem opałowym (to zimą),

e) przy odrobinie własnej pracy może zostać również - wkopana pionowo w ziemię - znakomitym ogranicznikiem rabatki lub ścieżki;

f) z jednej opony (przeciętej poziomo na pół), powstają również dwie piękne, okrągłe donice.

Tyle na razie widziałem. I nie wątpię, że jeszcze nie jedno przede mną. Bo to jest smutne, że w mieście chyba człowiek zatraca umiejętność wyobrażania sobie, do czego taki śmieć może się jeszcze przydać.

PS. Kwestie ekologiczne i estetyczne to zupełnie inna bajka. Ha, ekologia to w ogóle śmieszna bajka na wsi. Opowiem kiedyś o biooczyszczalniach ścieków. I o tym, jak nie należy chłopów namawiać do dbania o środowisko. 

Add a comment